Instytut Historii i Nauk Politycznych

Uniwersytetu w Białymstoku


Powrót do: Instytut Historii i Nauk PolitycznychAktualności • BAŁKANICA 2016 – „w bałkańskim kotle się tłoczy” – czyli nasz drugi bałkański, tym razem deszczowy projekt i oto fragment naszej relacji…


BAŁKANICA 2016 – „w bałkańskim kotle się tłoczy” – czyli nasz drugi bałkański, tym razem deszczowy projekt i oto fragment naszej relacji…

Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra,
Albania, Macedonia

Kiedy w 2008 roku odwiedziłam Czarnogórę i Bośnię samochodem, zakochałam się w tych miejscach tak mocno, że konieczność odwiedzenia Bałkanów przynajmniej raz w roku stała się niemal moją obsesją.

Magdalena El Ghamari

Gdyby Bałkany nie istniały, należałoby je wymyślić, napisał Hermann Keyserling w monografii Analiza spektralna Europy (Das Spektrum Europas). Bałkany słusznie nazwano kiedyś „miękkim podbrzuszem Europy” i to określenie wciąż jest aktualne, zwłaszcza jeśli chodzi o Bałkany Zachodnie.

Bałkany to duży, raczej umowny, niż precyzyjnie zdefiniowany region Europy, w przybliżeniu obejmujący Półwysep Bałkański i kraje (częściowo lub całkowicie) na nim leżące. Obejmuje obszar o szerokiej wspólnocie kulturowej, językowej i historycznej. To właśnie ta wspólnota, pewne wszędzie wyczuwalne podobieństwo, jest przedmiotem fascynacji tych, którzy odkrywają jego zakamarki.

Wielu badaczy twierdzi, że obecne narody zamieszkujące Bałkany pochodzą od starożytnego plemienia Ilirów, które zamieszkiwały tereny Ilirii i Dalmacji tuż przed ekspansją Imperium Rzymskiego w tym rejonie. Szczególnie Chorwaci broniący swej odrębności w XIX wieku przed dominacją Państwa Habsburgów powoływali się na bliskie pokrewieństwo z tym starożytnym plemieniem. Można powątpiewać w te teorie, lecz faktem jest, że mit Ilirów głęboko zakorzenił się w świadomości narodowej Chorwatów.

Generalnie historia jest zakorzeniona głęboko w świadomości mieszkańców Półwyspu Bałkańskiego. Pamięć o ważnych wydarzeniach z przeszłości była przemycana w folklorze ustnym, przez co odrębność każdego narodu była przez lata pielęgnowana. Historia nauczyła państwa bałkańskie, że mimo pewnych zatargów i nieporozumień w pewnych stacjach należy się zjednoczyć i współpracować.

Wszystkie podstawowe dylematy regionu dobrze wyspecyfikował przeprowadzony z inicjatywy Brukseli niedawny szeroki sondaż tamtejszych społeczeństw i firm: „The Balkans Barometer 2015”. Wykazano w nim, że przeciętny poziom zadowolenia z sytuacji społeczno-gospodarczej w regionie sięga ledwie 30%. Najniższy jest w ciągle niestabilnej Bośni i Hercegowinie – na poziomie ok. 25%, niewiele wyższy jest w Serbii i Chorwacji,gdzie ledwie przekracza 27%.Nieco wyższy poziom optymizmu notuje się ostatnio w Macedonii oraz Czarnogórze.

Pierwsza cieszy się tym, że z powodu wielkiej migracyjnej fali znalazła się w ogniu zainteresowania szerokiej opinii publicznej w całej Europie. Obywatele wierzą, że w ślad za podporządkowaniem się decyzjom Brukseli, zamknięciem granic z Grecją i wstrzymaniem migracyjnej fali, przyjdą unijne fundusze.Czarnogóra z kolei, to maleńki – zaledwie 622 tys. mieszkańców – a zarazem specyficzny twór, nie będący w strefie euro, a i tak od wielu lat traktujący euro jako własną walutę, podobnie zresztą jak sąsiednie Kosowo. Czarnogóra liczy tym samym na większą integrację, jak też ścisłe związki z nieodległymi, choć położonymi po drugiej stronie morza Włochami.

Na temat Bałkanów i ich mieszkańców funkcjonuje wiele stereotypów dotyczących zachowań: gwałtowność, upór, porywczość, wesołość, i wyglądu: niewysoki, mocno zbudowany. Wiele stereotypów – na temat sąsiadów – istnieje także w świadomości mieszkańców konkretnych krain.Według naszej opinii i wielokrotnych rozmów z mieszkańcami poszczególnych krajów, daje się odczuć, że ludzie mieszkający na południ są hardzi, wiedzą i znają swój świat i zdają sobie sprawę z jego problemów. Ponadto mają niezwykle poczucie humoru, czemu towarzyszy radość życia i beztroska, którą wyraźnie można obserwować podczas rytuału, jakim jest picie kawy w porach, w których „my” ludzie Zachodu jesteśmy już w szaleńczym pędzie pracy i codziennych obowiązków.

BAŁKANICA 2016 – „w bałkańskim kotle się tłoczy” to nasz drugi bałkański, tym razem deszczowy projekt. Tegoroczna wyprawa rozpoczęła się 29 kwietnia 2016 roku. Z Warszawy wyruszyliśmy w godzinach popołudniowych.Droga nie była łatwa i tak prosta, jak nam się wydawało, bowiem podróżrozpoczęliśmy w piątek, dzień rozpoczynający weekend majowy. W kierunku pierwszego państwa docelowego – Bośni i Hercegowiny – droga wiodła kolejno przez Słowację, Węgry, Chorwację.

Granicę chorwacko-węgierską przeszliśmy pieszo po uprzednim wylegitymowaniu się paszportem lub dowodem osobistym. Nadzwyczajne środki bezpieczeństwa spowodowane są problemami migracyjnymi, z którymi Półwysep Bałkański (i nie tylko) ma do czynienia w ostatnich miesiącach. Na samej granicy zauważyć można było ciągnące się po horyzont zasieki z drutu kolczastego, a przy samym przejściu granicznym stalowe bramy i umocnienia. Pomimo tego że zarówno Węgry, jak i Chorwacja są członkami Unii Europejskiej dodatkowe środki bezpieczeństwa na granicy węgiersko-chorwackiej wypadają na duży plus. Na przejściu granicznym nie napotkaliśmy obecności nielegalnych migrantów. Z wyłączeniem naszego autokaru i kilku samochodów osobowych zastaliśmy ciszę i spokój. Podobna procedura spotkała nas na granicy chorwacko-bośniackiej, którą również przeszliśmy na piechotę. Tak jak poprzednio, sytuacja na granicy była spokojna.

Bałkanica2016_1Tuż przed wyjazdem…

Pierwszym przystankiem w Bośni i Hercegowinie było małe miasteczko o nazwie Travnik, w którym zatrzymaliśmy się na jedną noc. Zarówno bośniacki Travnik, jak i przeważająca część Półwyspu Bałkańskiego zamieszkiwana jest przez ludność muzułmańską. Na pierwszy rzut oka można było dostrzec meczety z wysokimi podwójnymi minaretami ufundowane przez Arabię Saudyjską, na znak rosnących wpływów Saudów w regionie Bałkanów. Wśród kobiecych ubiorów dopatrzyć się można było kolorowych hidżabów, ale nie brakowało również kobiet ubranych w europejskim stylu – prawdziwy mix. Samo życie w mieście można określić jako bardzo spokojne. Ludzie spacerują po uliczkach, deptaku, przesiadują w knajpkach obserwując otoczenie i przechodzących ludzi, pijąc przy okazji kawę lub inne trunki.

Nazajutrz z samego rana wsiedliśmy do autokaru i udaliśmy się w kierunku stolicy Bośni i Hercegowiny – Sarajewa. Po drodze wstąpiliśmy do miejscowości Jajce, bo grzechem by było nie zobaczyć lokalnego wodospadu i ruin twierdzy górujących nad miastem. Pogoda tego dnia niezbyt nas rozpieszczała, serwując przelotne opady deszczu i szare niebo. Na ulicach świeciły pustki, poza nielicznymi wyjątkami. Co ciekawe – w aspekcie kulturowym warto wiedzieć, że jeżeli na miejscu spotkamy starszą osobę, to niech nie zdziwi nas fakt, że ów osoba zatrzyma się i zacznie się nam bacznie przyglądać. W takiej sytuacji należy się ukłonić i przywitać, ponieważ właśnie o to tutaj chodzi. W ten sposób okazujemy szacunek. Wyrzuciłabym, bo to tutaj nie pasuje albo przeniosła gdzieś indziej.Pomimo że Jajce było drobnym przystankiem do Sarajewa, czuć było klimat trudnej historii Bałkanów. Styl budownictwa pamiętający jeszcze Tita, bardzo często noszący ślady po kulach, to tylko jedna oznaka tego, że trudna historia wojny w byłej Jugosławii wciąż unosi się w powietrzu. Pozostałości po wojnie i tę historię najbardziej można odczuć w Sarajewie – kolejnym etapie naszej podróży po półwyspie Bałkańskim.

bałkanica2016

bałkanica2016_2W górę i w dół –i tak cały nasz wyjazd 🙂

Sarajewo to sama esencja Bałkanów. Miasto, w którym katolickie kościoły, prawosławne cerkwie, żydowskie synagogi oraz islamskie meczety sąsiadują ze sobą od wieków. Miasto, które jak żadne inne wywiera niesamowite wrażenie na przybyszach.Dziś starówka Sarajewa to wybitnie turystyczne miejsce: kawiarnie, restauracje, sklepy z pamiątkami – wszystko w zabytkowej zabudowie, pamiętającej jeszcze czasy świetności Imperium Osmańskiego. To właśnie Turcy przyczynili się do największego rozwoju i rozkwitu miasta. Mimo że były to ziemie okupowane, cieszyły się znacznymi przywilejami. Stąd też rozwinęło się rzemiosło, a przede wszystkim kupiectwo, które stało się dla mieszkańców żyłą złota. Dziś także możemy podziwiać m.in. kowali przy pracy, którzy na naszych oczach wyrabiają np. słynne tygielki do kawy.

Na ciąg dalszy zapraszamy na nasz fanpage: https://www.facebook.com/balkanica2015/



Kontakt

Plac Niezależnego Zrzeszenia Studentów 1, 15-420 Białystok
tel./fax: +48 85 745 74 43
www.historia.uwb.edu.pl
e-mail: historia@uwb.edu.pl

Wyszukiwanie w witrynie